
Jeśli ktoś szukałby największej ofiary losu w świecie decuopage'u mogłabym śmiało pretendować do tego miana :D Zaczęło się jak zwykle od dobrych chęci i kupienia drewnianego chustecznika, z pomysłem sprezentowania go koleżance. Mam nadzieję, że po takim prezencie znajoma nie wykreśli mnie z grona swoich przyjaciół po otrzymaniu tego prezentu ;)
Zaczęło się błaho, oczywiście od pomalowania chustecznika farbą akrylową. Potem szło dobrze, ptaszki z serwetki nawet się nie zmarszczyły, no miód malina.
Tylko popatrzyłam na to dzieło i myślę: "No coś tu zbyt pusto. Muszę coś wykombinować!"... No i to był gwóźdź do trumny :D
Najpierw postanowiłam zrobić esy floresy złotą konturówką, mówię, będzie na bogato. Ta! Jasne!
Esy floresy wyszły jakby ktoś przez przypadek się zesmarkał na pudełeczko, tylko że na złoto... Pełna profeska :)
Cóż zrobić, esy rozmazałam, dodałam trochę białych przecierek- może koleżanka się nabierze na pseudo- wintydż. Wyglądało to tak:
... no vintage to to nie jest,umówmy się....
W ramach desperacji złotko zmyłam i zamalowałam białą farbą. Było jako tako, ale chustecznik był już po przejściach. W ostateczności postanowiłam pochlapać je farbą, co by było artystycznie !
No i cóż, oto efekt mojej pracy:
Błagam, powiedźcie, że nie jest aż tak źle, jak mi się wydaje ;)
Niestety nie mam jeszcze na tyle sprzętu, żeby szaleć z pastami strukturalnymi i szablonami, na razie działam na zestawie podstawowym. Może szablony albo stempelki mogłyby uratować tę pracę?
No nic, jest jak jest, po takich przejściach i tak jest nieźle.
Napiszcie w komentarzach, czy też mewacie wpadki przy pracy, czy jesteście raczej poukładane i każdy step jest zaplanowany?
Buźka!
Asiu po pierwsze nie martw się, że była jakaś wpadka,mnie się ciągle zdarzają,no a potem to już chyba sama wiesz zgrzyty zębami to mało powiedziane:)Pudełko wyszło ładnie i jak koleżanka nie przeczyta tego wpisu ,to się nie pozna.Kropki i ciapki to zawsze działa,w końcu trzeba coś zapełnić,dużo dają wstążki czy lamówki,które łatwo się przykleja do pudełka i też poprawia efekt końcowy.Jak na pierwszy chustecznik to wyszedł fajowo,tak delikatnie i dziewczęco.Z czasem uzbierasz potrzebne różności do wykańczania,a na tą chwilę jest dobrze.
OdpowiedzUsuńDzięki za odwiedziny i komentarz,pozdrawiam cieplutko artystyczna duszyczko :D
Hehe, dzięki za słowa otuchy :) Mam nadzieję, że uda mi się wkręcić w decu bardziej, albo gdzieś na bazarkach dostać coś taniej i wtedy wachlarz technik będzie większy ;)
UsuńDzięki za odwiedziny!
Fajny wzór : ) Dzięki za odwiedziny : )
OdpowiedzUsuńładnie wygląda, może dodałabym jakiś wzorek na dole na bocznych ściankach. Trening czyni mistrza, więc nie przejmuj się początkowymi trudnościami. Ostatnio w Lidlu były farby akrylowe do decu :) Pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuńWitaj mysle ze chustecznik fajnie ci wyszedl. Wypadki wszystkim sie zdarzaja i zgrzytanie zebami to nie wszystko u mnie stoi kolekcja potworkow a twoja praca jest swietna i kolezance na stowe sie spodoba. Powoli nazbierasz potrzebnych artykulow do prac . Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za wizyte i zycze powodzenia w moim candy
OdpowiedzUsuńHej:) Dzięki za odwiedzinki. Chustecznik bardzo fajnie wyszedł:) Ja jestem samoukiem, więc taką wpadkę zaliczyłam nie jedną i nadal mi się zdarzają. Nie ma się co zrażać:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńAsiu, super wyszedł, ktoś kiedyś mi powiedział, że nie można zrażać się niedociągnięciami, które my widzimy, ale dla kogoś komu ofiarowujemy może to być, że taki był zamysł autora. Każda z nas może mieć inną wizję na temat tej samej serwetki - kolorystycznie, strukturalnie itd.
OdpowiedzUsuńJa także zaczynam w decu stawiać kroczki jak to mówię trzymając się ściany ale stawiam :)
Czyli co - głowa do góry, pierś do przodu i do gruntowania następnego cudnego przedmiotu jedynego na świecie :)
Pewnie, że wpadki się zdarzają. Nawet po latach zabawy z deku. Najważniejsze to się nie zrażać i próbować dalej. Ale też mieć świadomość swojej niedoskonałości i dążyć do niej. Bo nie ma nic gorszego niż stanąć w miejscu i wpaść w samozadowolenie... Kropeczki jak najbardziej.. fajnie wypełniają puste miejsca. Tylko postaraj się bardziej je rozbić, nie skupiać w takich plamach. Jeśli powierzchnię dobrze polakierujesz to w razie czego można kropki zmyć i pryskać ponownie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za dodanie nowej imprezy do naszego informatora kiermaszowego. Może za kilka lat rozrośnie się tak, że będą wszystkie imprezy w Polsce wpisane w jedno miejsce i nie będzie trzeba szukać, gdzie się wystawić po całym internecie, bo ile nas imprez minęło, bo przegapiliśmy...
OdpowiedzUsuńJak ochlapać precyzyjnie pracę kropelkami farby!!! też mam dwie prace do ochlapania i już wszystkiego próbowałam. Proszę o precyzyjne porady w odpowiedziach.
OdpowiedzUsuńUwielbiam kropki i często stosuję :D A wpadki zdarzają się najlepszym ;)
OdpowiedzUsuńNajczęściej chlapię szczoteczką do zębów, czasem pędzlem z twardym włosiem.
Właśnie chyba tak najłatwiej, tylko pytanie, czy farba ma być mocno rozwodniona , czy tylko trochę?
UsuńBo jak jest mocno rozwodniona to fajnie się chlapie,tylko kolor jest średnio nasycony i nie do końca jest to dobre...
Na forum decuopage24 jest kurs obrazkowy, jak zrobić ładne kropeczki:
OdpowiedzUsuńhttp://decoupage24.pl/forum/index.php?topic=3549.0
Ja też używam do kropeczkowania starej szczotki do zębów albo twardego pędzla. Farbę przygotowuję rzadszą i rzeczywiście kropki wychodzą jaśniejsze, ale często używam kilku kolorów i uzyskuję "przejście kolorystyczne" między jasną częścią pudełka a ciemniejszą. Poza tym po kilku doświadczeniach z kropeczkami dochodzi się do wprawy. Podobnie jest z cieniowaniem. Pozdrawiam:))
OdpowiedzUsuńBardzo ładne pudełeczko. Proste i eleganckie ;)
OdpowiedzUsuńWpadki,chyba każda z nas ma je na swoim koncie,dla mnie ważne jest to,żeby z tej wpadki wybrnąć i zrobić coś fajnego,trening czyni mistrza...pozdr poświątecznie:)
OdpowiedzUsuń